Main page

 

Wywiad z Nelson'em 3/12/1997

Ned Ludd: Nelson, doszły mnie słuchy, że kiedyś byłeś zaangażowany w niezwykły projekt muzyczny przed wstąpieniem do NMA - czy możesz coś o tym opowiedzieć?

Nelson: Tak, nazywało to się "The Brotherhood of Lizards" - było nas dwóch, ja oraz Martin Newell, chcieliśmy stworzyć zespól rockowy, który był "zielony" tak jak tylko możliwe. Więc nagraliśmy album przy użyciu Captain Sensible, własnego ośmiościeżkowego urządzenia i wydaliśmy we własnej wytwórni "Deltic Records". Chcieliśmy promować album, choć nie mieliśmy o tym pojęcia, więc rozważaliśmy wyruszenie w trasę pociągiem, ale pomyśleliśmy, nie, lepiej będzie na rowerach. I tak też zrobiliśmy. Jeździliśmy razem przez trzy tygodnie po południowej Anglii, ze sprzętem i instrumentami na rowerach - pogoda nam sprzyjała, ale zapomnieliśmy uwzględnić przeciwnych wiatrów, które powodowały trudności. Przejechaliśmy w sumie 760 mil - graliśmy koncerty w pubach, klubach, na ulicach - zagraliśmy także na koncercie przeciwko McDonalds'owi. Pojawialiśmy się wiele razy w TV, lokalnych wiadomościach, Sky TV przeprowadziła z nami wywiad. Było wspaniale za wyjątkiem kilku ostatnich dni kiedy graliśmy w Londynie, to był koszmar przedzierać się rowerem przez korki, aby zdążyć na czas do różnych rozgłośni radiowych na umówiony wywiad, a potem być na czas na koncercie - to był piękny czas, gdy jeździliśmy na rowerach przez różne wsie, był to kulturowy szok po Londynie, właściwie to ja Londynu nie lubię, za wyjątkiem robienia czasami krótkich zakupów. W końcu jak myślę udowodniliśmy, że ten projekt mógł być zrobiony, chociaż mieliśmy wywiady w NME, The Guardian itp, - prasie ogólnokrajowej - nie sprzedaliśmy wielu płyt, ponieważ jak sądzę, ludzie nie traktują muzyki poważnie, traktowali nas jak zupełnie "zielonych", którzy próbowali znaleźć sposób na trasę koncertową inny niż wszyscy, coś nowego jako chwyt reklamowy. Ale my byliśmy poważni, dowiedliśmy swoich argumentów, nie byliśmy jakimiś "szaleńcami", byliśmy muzykami, którym zdarzyło się być jeszcze "zielonym" i chcieliśmy w taki sam "zielony" sposób wyruszyć w trasę. Ale w sumie podobało mi się bardzo jak i Martinowi.

NL: Więc jak związałeś się z NMA po tym kolarstwie?

N: Dostałem telefon od Antona Pace'a, który pracował w EMI w dziale reklamy - był moim kumplem i pracował kiedyś ze mną jako muzyk sesyjny na kilku nagraniach, jest wspaniałym muzykiem, bardzo utalentowanym - wiedział, że Moose Harris opuścił NMA i zespół był w trakcie przesłuchiwania basistów. To było dziwne, ponieważ ja zawsze myślałem o sobie jako gitarzyście, ale inni zawsze widzieli we mnie basistę, więc pomyślałem, że spróbuję. Wtedy tak naprawdę znałem tylko "Vengeance", więc Anton wysłał mi resztę materiału i "odleciałem", pomyślałem, że jeśli to jest kierunek w którym podążają to chcę w tym brać udział. Uwielbiam "Thunder and Consolation", myślę, że to naprawdę jest wspaniała płyta. Potem musiałam nagrać na kasetę kilka piosenek NMA z próbkami mojej gry na basie oraz kilkoma moimi własnymi pomysłami aby udowodnić, że jestem w stanie grać i nie będę stratą czasu. Jak to usłyszeli to zaprosili mnie na przesłuchanie. To było wykańczające nerwowo, ponieważ Robert grał tak głośno na perkusji, że nie słyszałem własnej gry, ale Justin powiedział mi później, że wyglądałem na spokojnego i wyluzowanego, w ogóle nie zdenerwowanego, co przekonało ich aby dać mi te robotę!

NL: Czy Robert ciągle gra tak głośno?

N. Tak!

NL: Więc, kto jest twoim idolem gry na basie i gitarze i jakiej muzyki słuchasz w wolnych chwilach?

N: To zabawne, ale właściwie nie słucham gitarzystów basowych, ale lubię Andy Fraser'a z Free oraz Colina Moulding'a z XTC, ponieważ ich gra zostaje w pamięci i nie znika jak meteoryt. Był także gość z Bow Wow Wow, którego imienia nie pamiętam, ale był wspaniały. Nigdy nie ceniłem ludzi takich jak Mark King z Level 42, i jazz-rocka, to nie mój styl. Zawsze myślałem, że prawie nigdy nie słuchając innych basistów, wynalazłem mój własny styl. Ale ostatecznie wieżę, że to piosenka sama w sobie liczy się najbardziej - grając trudne i skomplikowane kawałki wyłącznie dla nich samych można zepsuć je, gdy się przy nich majstruje - jeśli gram jedną rzecz cały czas tak samo to jest to czego piosenka potrzebuje. I tu należy dokonać wyboru. Ten rodzaj intuicji pozwala mi także bardziej wyrazić się na scenie, ponieważ mogę się dopasować do muzyki. Słucham wielu gitarzystów takich jak Duck Baker, Dave Evans oraz Stefan Grossman. Ci goście używają gitary prawie jak mini-orkiestry, grają wszystkie muzyczne partie na jednym instrumencie w tym samym czasie, podobnie jak to robią pianiści. Robię i próbuję robić moje własne aranżacje piosenek innych muzyków samemu, w ten właśnie sposób.
Z muzyki lubię P.J. Harvey, Underworld, Spooky, Nick Cave, Captain Beefheart, KLF, Bonzo Dog Band - w ogóle nie słucham popu, myślę, że lubię to co media nazywają "alternatywą", interesujące zespoły, kreatywne. Właśnie dlatego jestem w New Model Army! Słucham naprawdę bardzo dużo muzyki, to jest część mojego codziennego życia.

NL: Poza muzyką, jakie są twoje zainteresowania?

N: Oczywiście, jazda na rowerze! Kiedy nagrywamy w różnych studiach zawsze biorę ze sobą rower i jeżdżę zwiedzając okolicę - myślę, że jest to dobry sposób na utrzymanie kondycji. Jazda na rowerze daje odpowiednią prędkość nie za dużą i nie za małą. Możesz wtedy wszystko zobaczyć, nie jak podczas jazdy samochodem wszystko szybko znika. Możesz wszystko usłyszeć, ptaki, zwierzęta, wszystkie naturalne dźwięki, których nie słyszysz jadąc samochodem. Lubię także czytać. Czytałem dużo komiksów, ale wyrosłem z tego i teraz czytuję książki. Obecnie czytam "Ex-Utero" Laurie Foos. Właśnie skończyłem "The Beach" Alexa Garlanda, za tą książką każdy szalał tego lata. Miała wspaniałe recenzje, ale przekonałem się, że pomimo dobrej fabuły, bohaterowie w ogóle nie zachowują się jak prawdziwi ludzie. Żadnych imprez, (za wyjątkiem ostatniej, zabójczej), żadnego sexu, żadnych książek, żadnej muzyki, nawet niewiele rozmów. Nie, to było lekkie rozczarowanie. Przykro mi Alex. Jedną z moich ulubionych jest "The Crow Road" Iain'a Banks'a, inny ulubiony autor to Tom Robbins, lubię wszystkie jego książki. Lubię też Jeanette Winterson i Milana Kundera.

NL: Dzięki za rozmowę, Nelson; na koniec jak widzisz swoją przyszłość - jakieś szczególne projekty albo coś podobnego?

N: Nie mogę się doczekać trasy promującej nowy album (Strange Brotherhood - przyp. Janek) w przyszłym roku. Poza tym mam zamiar trochę pojeździć moim vanem, ponieważ kiedy jestem w trasie nie mogę właściwie nic zobaczyć za wyjątkiem klubu, w którym odbywa się koncert. Chciałbym powrócić do miejsc, w których już byliśmy aby spędzić tam więcej czasu i więcej zobaczyć, takich jak Węgry - oraz Wiedeń, który jest miastem, które zawsze chciałem poznać bardziej. Chciałbym także pojechać do Australii, Kanady, Nepalu . . . Marzy mi się także nagranie akustycznego gitarowego albumu solo, jak tylko znajdę więcej czasu to pewnie to zrobię. To tyle - wystarczająco dużo aby mieć co robić.

Tłumaczenie Janek Drabowicz.

BACK HOME