Main page

Wywiad z Justinem Sullivanem
2001.02.21

 

Powiedzieli, że ten zespół nie zrobi nigdy kariery w Stanach jeśli wokalista nie będzie miał przedniego zęba… i mieli rację.

(Wirtualna Polska) Ile razy byłeś do tej pory w Polsce?

JS: - Cztery czy pięć… sześć. Wiele razy.

(WP) Co sprawia, że wracasz tak często?

JS: - Zapraszacie mnie…

(WP) Zauważyłeś jakieś zmiany w ciągu tych lat?

JS: - Po osiemdziesiątym dziewiątym pojawił się kapitalizm. Wszystko trzeba było odbudować. Z każdą zmianą wiąże się to, że coś zyskujesz ale coś tracisz. Kiedy zdarza mi się rozmawiać z Polakami mówią, że odpowiada im to, że jest wolność, ale z drugiej strony jest też tak, że straciliście to poczucie jedności, tego, że jesteście wszyscy przeciw rządowi. Byliście wszyscy równi, nienawidziliście Rosjan i byliście wszyscy razem.

(WP) Jak wspominasz swój pierwszy koncert w naszym kraju?

JS: - Pierwszy raz byliśmy w Polsce w 1988 roku. Graliśmy na festiwalu 'Marchewka' w Warszawie. To była ogromna sala, coś około 6 tysięcy ludzi i bardzo małe nagłośnienie. Byliśmy bardzo podnieceni. To był wspaniały czas, tu w Polsce. Czuło się, że za chwilę wszystko się zmieni. Czułem to naprawdę mocno. Było wciąż zagrożenie, ale to uczucie... 'Nie zdołają nas dłużej utrzymać', było wspaniałe. Rozmawialiśmy z wieloma ludźmi i było super.

(WP) Nigdy nie chciałeś być popularny?

JS: - Wspaniale jest być popularnym. Nie jestem jednak zainteresowany popularnością samą w sobie. To wygląda zupełnie inaczej w różnych miejscach na świecie. Czasami dają nam miejsca w pięciogwiazdkowych hotelach i traktują tak ...och! Kiedy indziej śpimy na tylnym siedzeniu naszego busika. Czasami dostajemy świetne jedzenie, a czasami fatalne. Dostajemy wszystkie cudowne rzeczy - okazjonalnie – ale nie mamy okazji się do nich przyzwyczaić. Zbyt duży sukces szkodzi ludziom. Podobnie duża porażka.

(WP) Starasz się pisać dla młodych ludzi?

JS: - Po prostu piszę piosenki. Ludzie tego słuchają. Niektórzy się z nimi utożsamiają, inni mówią, że to się ma nijak do ich życia. Muzyka New Model Army… wiesz to nigdy nie był punk, ani metal, ani gotyk… To nigdzie tak naprawdę nie pasowało. Ale pojedynczy ludzie na całym świecie naprawdę kochają zespół. To jak łapanie stopa. Stoisz przy drodze i nie wiesz kto się zatrzyma. To może być bardzo bogata osoba, biedna, mały samochód albo duży, może kobieta, może mężczyzna, ktoś młody albo stary. Nie wiesz kto się zatrzyma. Opierając się na stereotypach nie sposób odgadnąć kto to będzie. Wciąż mamy młodą publiczność, ale są wśród nich także dorośli. Ja sam jestem w okolicach czterdziestki. Nasza publiczność jest coraz bardziej zróżnicowana.

(WP) Jak znosisz ciągłe podróże?

JS: - Świetnie. To przygoda być gdzieś, gdzie nie mówią po angielsku. Im dziwniej tym bardziej mi się podoba. Teraz na przykład, po raz pierwszy byliśmy na Łotwie. Było świetnie. Naprawdę bardzo chciałbym pojechać do Rosji i na Syberię, w miejsca gdzie ludzie nie jeżdżą. Bardzo podoba mi się w Ameryce Południowej. Graliśmy z zespołem w Brazylii. Było cudownie. Uwielbiam cały kontynent... Pacyfik. Chciałbym pojechać na te wszystkie małe wyspy, które tam są. Wciąż spędzamy bardzo dużo czasu podróżując. Wciąż uważam, że to romantyczne. Większość muzyków to męczy. Pokoje hotelowe itd. - godziny w podróży. Ja wciąż uważam, że to romantyczne.

(WP) A jak czujesz się u siebie – w Anglii?

JS: - Jeśli jedziesz do Anglii, omiń Londyn. Zapomnij o nim. Sto kilometrów od Londynu Anglia zaczyna być w porządku.

(WP) Czy to prawda, że amerykańscy promotorzy waszych koncertów kazali ci wstawić brakującą jedynkę?

JS: - To prawda. Powiedzieli, że ten zespół nie zrobi nigdy kariery w Stanach jeśli wokalista nie będzie miał przedniego zęba… i mieli rację. Nigdy nie odnieśliśmy sukcesu w Stanach. Pewnie z tego powodu (śmiech).

(WP) Podobno jeesteś w połowie Irlandczykiem? Znasz jakieś słabe punkty tej nacji?

JS: - Ja jestem w połowie Irlandczykiem i mi to nie przeszkadza. Ale jeśli chcesz wkurzyć Irlandczyka powiedz mu, że ta wspaniała kultura ludowa z zachodniego wybrzeża Irlandii jest tak naprawdę mieszanką tejże oraz barbarzyńskiej kultury Maroka. Marokańczycy zasiedlili trzy tysiące lat temu zachodnie wybrzeże całej Europy. I jeśli słuchasz marokańskich górali, a później muzyki irlandzkiej to okaże się, że to to samo. Niektórzy mówią, że to interesujące stwierdzenie. Inni oburzają się i mówią 'Nie, to niemożliwe'. Jest tak dlatego, że chcą myśleć, że ich kultura pozostała nieskażona.

(WP) Masz rodzinę?

JS: - Mam żonę czy partnera - jak wolisz. To ta sama kobieta od dwudziestu dwóch lat. Jest pisarką. Tak naprawdę ona była w Polsce przede mną. Występowała we Wrocławiu w 1987 roku na festiwalu literackim. Ma na imię Joolz. Pisze poezje i powieści. Była w Polsce kilka razy i bardzo lubi ten kraj. Udaje się nam być razem bo nie konkurujemy ze sobą. Ona pisze swoje rzeczy i później pyta mnie o zdanie i podobnie ja, przynoszę wszystko najpierw do niej. Ona to ocenia. Od dwudziestu dwóch lat to działa.

(WP) A pozostali członkowie Twojej rodziny – rodzeństwo...

JS: - Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Jestem jednym z siedmiorga dzieci. Jesteśmy ze sobą zżyci. Zawsze się przyjaźniliśmy. Nigdy nie było kłótni w rodzinie. Moja młodsza siostra mieszka w Kairze, w Egipcie. Jest tam prawdziwą gwiazdą. Robi taniec brzucha. Ma na imię Yasmina. Ma własny zespół, świetnie mówi po arabsku i naprawdę bardzo ją kocham. Moja starsza siostra też jest artystką. Z kolei mój najstarszy brat walczy cały czas z rządem, próbując zapobiec budowie dróg, a młodszy jest hipisem. Zwariowana rodzina. Tylko ja jestem normalny.

(WP) Co myślisz na temat robienia pieniędzy?

JS: - Myślę, że to część naszego życia.

(WP) Czy to ważne dla Ciebie? Czy był taki czas w twoim życiu, że nie miałeś pracy ani pieniędzy?

JS: - Tak, oczywiście. Jeśli zapytasz kogokolwiek, siebie czy mnie, czy chciałby być bardzo bogaty niewiele osób odpowie tak. A jeśli spytasz czy chce trochę więcej niż ma teraz, każdy powie, że oczywiście. Zawsze potrzebujesz trochę więcej niż masz. Ale czy chciałbym być bardzo bogaty? Niespecjalnie.

(WP) Jaki jest najważniejszy cel twojego życia?

JS: - Robić coś dobrze i kochać bliskich mi ludzi.

Źródło: Wirtualna Polska

BACK HOME